Skąd się bierze mięso, które jemy w restauracji? Czy trafia na nasz talerz z lodówki w dyskoncie, czy też z ekologicznej hodowli?
Jeśli zamówimy danie mięsne w lokalu prowadzonym przez znanego w Polsce szefa kuchni, jest duża szansa, że na naszym stole wylądują smacznie przyrządzone specjały z produktów sprowadzonych bezpośrednio od polskich wytwórców.
– W mojej restauracji jest udziec jagnięcy, wolno pieczony, sprowadzany z Podlasia, podawany z podgrzybkami z Suwalszczyzny. Można zjeść podroby, które dostaję od małego producenta ze sklepu przy ulicy Puławskiej w Warszawie. Mam też gicz i udźce cielęce z podwarszawskiej ubojni czy sarnę z podlaskiej firmy Provincja – wymienia kucharz Robert Sowa, właściciel restauracji Sowa & Przyjaciele, znany m.in. z programu telewizyjnego „Sąsiad na widelcu”. – Dużo jeżdżę po Polsce i sprawdzam nowe smaki – przyznaje.
Najlepsi polscy restauratorzy zazwyczaj sprowadzają produkty wysokiej klasy od sprawdzonych, krajowych wytwórców.
Z kolei w lokalu Remigiusza Rączki, znanego śląskiego kucharza i właściciela restauracji Rączka Gotuje, sztandarowym daniem jest rolada śląska z udźca wołowego. – W środku jest musztarda, boczek, kiełbasa śląska i cebula – wymienia składniki kucharz. – Ktokolwiek przyjeżdża na Śląsk, zawsze musi spróbować tego specjału, do tego koniecznie zjeść kluseczki śląskie i czerwoną kapustę. Świetne mam też ozorki w sosie chrzanowym.
Wszystko to przyprawione świeżymi ziołami i naturalnymi przyprawami, mięso zaś pochodzi od lokalnego producenta. – Niedaleko mnie jest świetny hodowca wołowiny. Kupuję od niego, bo wiem, jak bydło jest karmione, a także czy jest wykonywany tzw. bezstresowy ubój. Ma to ogromny wpływ na wołowinę, jej miękkość i walory smakowe – zaznacza Rączka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz